
Dzwoniłeś w sprawie social mediów. Zanim się spotkamy, spisałam, co widzę na Waszych profilach i co bym z nimi zrobiła. Na końcu jest jeszcze kilka rzeczy spoza social mediów, które zauważyłam przy okazji; to tylko sygnał, nie warunek. Kilka minut czytania.
Nie przychodzę zaczynać od zera. Macie 332 opinie w Google, ponad osiem tysięcy ludzi na Facebooku, trzy tysiące na Instagramie i publikujecie częściej niż ktokolwiek w branży. Tego się nie da kupić.
Ten zasięg nie zamienia się w telefony tak, jak mógłby. Posty docierają do ułamka obserwujących, nikt nie odpowiada na opinie, link w bio prowadzi na Facebooka. Chcę to uporządkować i nadać rytm temu, co już nagrywacie, a potem pokazać na jednej stronie, co z tego wyszło.
Patrząc na Was oczami klienta, zatrzymało mnie kilka rzeczy na stronie i w Google: trzy adresy w sieci, cennik, którego Google nie czyta, schowany telefon. Opisuję je na końcu. Możemy o tym pogadać albo zostawić na później.
Wszystkie liczby czytałam 12–13.10.2026 z publicznych stron, bez logowania. Jeśli Twoje liczby są inne, Twoje wygrywają.

Na co dzień robię marketing w Norwicie: trzy sklepy internetowe, treści, zdjęcia, reklamy, Google i same sklepy od środka. Studiuję mediaworking. Po godzinach pomagam małym firmom: wizytówki Google, sesje, rolki.
Na Spidera patrzyłam tak, jak patrzy klient z telefonem w ręku i jak patrzy Google. Z tego wyszła ta strona.
Cztery liczby zamiast opowiadania. Na spotkaniu chętnie pokażę, skąd się wzięły.
z ponad 1 700 wyszukiwań w miesiąc tyle zamówień klienci złożyli po wpisaniu frazy w wyszukiwarkę, którą napisałam od zera dla sklepu. Liczone tylko dla stu najczęstszych fraz, więc to dolna granica. Widzę, czego klienci szukają, czego brakuje i co z tego kupują.
więcej wejść z Google po trzech i pół miesiąca pracy nad kategoriami, opisami i blogiem. Bez złotówki na reklamy.
wizytówki Google dla dwóch firm z Chorzowa, ze zdjęciami, które sama zrobiłam.
tyle czeka klient na telefonie, zanim zobaczy produkty na stronie kategorii: przed i po mojej przebudowie tej strony (test Google). Wynik szybkości z 65 na 95.
Analityka własnej wyszukiwarki (eksport 13.10.2026, 30 dni), Ahrefs (kwiecień–lipiec 2026), test szybkości Google (sierpień 2026). Dane Norwit pokazuję za zgodą szefa.
Po to dzwoniłeś. Co już macie, co widzę na profilach i co bym z tym zrobiła.
Zanim napiszę, co bym zmieniła, chcę to powiedzieć wprost: większość serwisów w Polsce chciałaby mieć to, co Wy macie. Nie ma tu żadnego „ale”.
największa społeczność w niszy; następny serwis ma 4 840
911 postów, żywy profil
24 posty na Facebooku w 30 dni, 18 z nich to wideo; konkurenci publikują od 0 do 12 miesięcznie
najwięcej wśród serwisów amortyzatorów na Śląsku
i w odpowiedzi AI Google, kiedy ktoś pyta o serwis amortyzatorów
Jedyna autoryzacja, którą da się publicznie sprawdzić, i jedyna, której nie ma nikt w promieniu stu kilometrów. Warto to mówić głośniej.
Jedna liczba mnie zatrzymała. Masz prawie dwa razy więcej obserwujących niż następny serwis w Polsce, a Twoje posty zbierają typowo siedem, osiem reakcji. Facebook pokazuje post kolejnym osobom dopiero wtedy, gdy pierwsze zareagują, więc posty docierają do ułamka ludzi, którzy Was lubią.
Zaangażowanie liczę jako typową liczbę reakcji pod postem podzieloną przez liczbę obserwujących. Publiczne profile, 12.10.2026.
To obserwacje, nie zarzuty; część z tego to pewnie świadome decyzje, o których nie wiem. Przy każdej piszę, co bym zrobiła. Żadna nie wymaga nowej strony ani budżetu na reklamy.
Profil jest żywy, ale jedyny link w bio kieruje na Facebooka, więc zainteresowany ląduje w kolejnym socialu zamiast przy telefonie. W bio nie ma adresu ani godzin, a w wyróżnieniach nie ma „Cennika” ani „Jak zlecić”.
Co bym zrobiła: prosta strona z przyciskami pod linkiem w bio, bio z miastem i godzinami, wyróżnienia, które sprzedają.
Jedyny przycisk na stronie to „Wyślij wiadomość”. Strona www obiecuje „aktualny czas realizacji publikujemy na Facebooku”, ale tam nie ma stałego miejsca, w którym klient by go znalazł; pojawia się czasem w podpisach.
Co bym zrobiła: przycisk „Zadzwoń”, przypięty post powitalny i co tydzień ten sam, krótki „status warsztatu” z czasem realizacji.
Materiał powstaje, 18 z 30 ostatnich postów to wideo. Tylko że idzie bez szablonu, bez napisów (większość ludzi ogląda bez dźwięku) i bez wezwania na końcu, więc nawet dobry post nie prowadzi do zlecenia.
Co bym zrobiła: sześć szablonów postów i dwa relacji w Waszych kolorach, montaż z napisami, pierwsze dwie sekundy, które zatrzymują kciuk, i „zadzwoń” na końcu.
22 z nich to jedynki i żadna nie ma odpowiedzi właściciela. Odpowiedź na opinię czyta sto kolejnych osób, zanim zadzwoni. Kociub Serwis z oceną 5,0 wyprzedza Was dziś w mapach Katowic.
Co bym zrobiła: odpowiedzi na jedynki i świeże opinie, Ty zatwierdzasz, podpis „Artur”. Potem zasada 48 godzin, kod QR na ladę i SMS po odbiorze, żeby piątek przybywało szybciej.
W bibliotece reklam Meta widać około 44 podbicia postów w ciągu roku, głównie zimą; od kwietnia do sierpnia nie znalazłam żadnego. Nie wiem, co za tym stało, może to był test, może świadoma decyzja, i chętnie o tym posłucham.
Co bym zrobiła: zanim cokolwiek doradzę w reklamach, najpierw uporządkowałabym profile i pomiar, żeby było widać, co z podbić wraca. Jedyne, co ruszyłabym od razu, to szkolenia, bo ich sezon trwa teraz.
Red Bull Polska, 43ride i Velonews pisały o Was w 2018: o początkach w 2002 od Foxa Vanilla rozbieranego w piwnicy, o Black Friday 2015 i ponad 700 amortyzatorach w dwa dni, o X‑Fusion. Wszystkie te teksty nadal są w sieci. Od 2021 nikt nowego nie napisał.
Co bym zrobiła: przypięty post powitalny, rolka „od piwnicy do X‑Fusion” i sekcja „O nas”. Nic nie trzeba wymyślać, trzeba to tylko opowiedzieć.
Publiczne profile na Facebooku i Instagramie, Mapy Google, Biblioteka reklam Meta, 12.10.2026. Historia: Red Bull Polska 22.01.2018, Velonews 2.08.2018, 43ride 7.11.2018, Magazyn Bike 2020.
Trzy makiety, żebyś zobaczył kierunek, nie gotowe posty. Duszy dostaną dopiero z Waszym materiałem: w miejscu ramek będą Wasze ręce, Wasz warsztat i Wasze amortyzatory. Nagrywać może ekipa telefonem w trakcie normalnej pracy, tak jak dziś, albo mogę przyjeżdżać i nagrywać sama: mam dwa mikrofony, aparat, telefon i lampę. Potem tnę, podpisuję, dodaję pierwsze dwie sekundy, które zatrzymują kciuk, i publikuję.

Rolka przed i po: „tak wygląda olej po dwóch sezonach”. Trzy kadry, piętnaście sekund, napisy i „zadzwoń”. Z tego samego nagrania robię jeszcze post na Facebooka i wpis do wizytówki.

Karuzela: „jak często serwisować amortyzator?”. Jedna liczba na slajd, interwały potwierdzasz Ty. To odpowiedź na jedno z najczęstszych pytań w Google.

Rolka ze szkolenia: kulisy w sześćdziesiąt sekund, naklejka „Zapisy: luty” i hasło do wpisania w wiadomości, żeby policzyć, ile zapisów przyszło z tej jednej rolki.
Przy każdym dwa konta, które robią to dobrze. Ja bym poszła w mieszany: przed i po bez twarzy jako baza, Ty raz w tygodniu na minutę lub trzy, co dwa tygodnie coś z humorem. Ale nie narzucam; powiedz, który jest Ci bliższy.
poważnie, poradniki, autorytet


humor, skecze, „mechanik kontra klient”


ok. 60 % przed i po · 25 % Ty · 15 % humor


Materiał powstaje w warsztacie: ekipa nagrywa telefonem w trakcie normalnej pracy, tak jak dziś, albo przyjeżdżam ja ze swoim sprzętem. Dalej wszystko jest u mnie: montaż, napisy, opisy, publikacja, odpowiedzi na komentarze i wiadomości. Nie znam się na amortyzatorach tak jak Ty i nie udaję, że tak, dlatego każda treść idzie do Ciebie przed publikacją: Ty pilnujesz merytoryki, ja formy. Raz w miesiącu siadamy na rozmowę (ile czasu, dogadamy; może być mniej niż pół godziny, może więcej) i z niej biorę tematy, których konkurencja nie skopiuje. Co miesiąc dostajesz jedną stronę z liczbami, które da się przeliczyć na klientów: telefony, wiadomości, trasy z Google, opinie, zapisy na szkolenia.
Dlatego właśnie teraz. Zima to martwy sezon, więc porządki nikogo nie zabolą, a od marca ruszają kolejki. Zimowy serwis trzeba sprzedać: voucher, odbiór z domu, „bez kolejki na wiosnę”. Chcę, żeby w kwietniu kolejka trafiła do profili, na których wszystko już gra.
Proponuję najmniejszy krok, który ma sens: listopad na próbę. Żadnej umowy na rok, żadnych kar za rozstanie; wszystko, co powstanie, zostaje u Ciebie. Nie obiecuję liczby klientów. Obiecuję, że po miesiącu będziesz wiedział, skąd przychodzą zapytania. Zakres i ceny pokażę na spotkaniu, obok tego, co za nie dostajesz.
porządek na profilach i w wizytówce, pierwsze treści w nowym rytmie, pomiar punktu zero
kontynuujemy albo rozstajemy się bez zobowiązań
„serwis zimowy bez kolejki”, płatność co miesiąc
dalej, inaczej albo koniec; Twoja decyzja na liczbach
Czego będę potrzebować: dostępów jako ról, nie haseł (Meta, wizytówka Google); jednej odpowiedzi w sprawie godzin, nazwy i e‑maila; kilku nagrań z telefonu w tygodniu albo terminów, w które mogę przyjechać nagrywać; i godziny w warsztacie na start.
Nie o to dzwoniłeś, ale skoro już patrzyłam na Was oczami klienta, to kilka rzeczy mnie zatrzymało na stronie i w Google. Nic z tego nie jest warunkiem współpracy. Jeśli zechcesz, mogę się tym zająć, bo robię to na co dzień; jeśli nie, po prostu wiesz.




W sieci krążą trzy nazwy, trzy adresy, cztery e‑maile i dwie wersje godzin. Jest też druga wizytówka Google pod Radoszowską 179a, bez godzin i opinii. Dla Google wyglądacie jak dwie firmy, a klient nie wie, pod które drzwi jechać.
Gdybyś chciał: ustalamy jedne dane i wpisuję je wszędzie, scalam tę drugą wizytówkę z główną (to Wasza stara lokalizacja?) i rejestruję wolną dziś domenę spidersuspensions.pl, zanim zrobi to ktoś inny.
Numer jest tylko na podstronie Kontakt, za przyciskiem „pokaż numer”. Miasto pojawia się dopiero w stopce, pięć ekranów niżej. Klient z telefonem chce zadzwonić jednym dotknięciem, a dziś musi szukać.
Gdybyś chciał: telefon i miasto u góry każdej strony. Godzina pracy, a różnica między „dzwonię” a „poszukam gdzie indziej”.
Klient musi założyć konto w obcym systemie, zanim pozna cenę, wypełnić osobny formularz na każdy element i wpłacić 500 zł zaliczki. Konkurenci piszą na stronie czas realizacji i gwarancję; u Was trzeba o to pytać.
Gdybyś chciał: nie ruszam Waszych zasad, tylko piszę je przed rejestracją: cena „od”, czas, gwarancja, zaliczka. Klient, który wie, na co się pisze, rejestruje się bez irytacji.
W darmowym teście Google żadna z Waszych stron nie przekracza 57 na 100 na telefonie; strona główna waży 6 MB, sam slajder 1,5 MB. Uczciwie: realni użytkownicy widzą ją po 1,3 s, więc to nie dramat. Ale każdy, kto sprawdzi, zobaczy czerwień.
Gdybyś chciał: odchudzam obrazy, skrypty i czcionki w PrestaShopie. Na toolsa.eu dokładnie tak zeszłam z 58 na 86.
Wyszukiwarka gubi wpisane słowo i pokazuje pusty sklep, a strony Dostawa i Płatności, do których odsyła regulamin, mają napis „w trakcie budowy”. Sam sklep żyje i ma niszę, której nie ma nikt inny.
Gdybyś chciał: naprawiam wyszukiwarkę i piszę obie strony na podstawie regulaminu. Ty podajesz tylko stawki kuriera.
Cennik amortyzatorów to PDF, w którym każda strona jest obrazkiem. Dla człowieka w porządku, dla Google pusta kartka: 154 modele, które ludzie wpisują w wyszukiwarkę, są dla niej niewidoczne. Pod Waszym linkiem w Google wyświetla się fragment RODO, bo 39 z 57 stron nie ma opisu.
Gdybyś chciał: cennik jako strona z filtrem po marce (tabelę mam już przepisaną) i opisy pod linkami. PDF może zostać do druku.
Na „szkolenie serwis amortyzatorów” jesteście pierwsi w Google, a to Wasz najlepszy post roku. Tyle że strona szkoleń ma link do e‑maila zamiast ceny, i to z literówką w adresie, więc te zapytania giną. Nikt w Polsce tego nie reklamuje.
Gdybyś chciał: jedna strona „terminy, cena, zapisz się” i poprawiona literówka. Sezon szkoleń trwa teraz, więc to najszybszy zwrot z tej listy.
Nie musicie nikogo doganiać: macie najwięcej opinii i najlepszą historię w stawce. Oni mają za to na stronie czas realizacji, gwarancję, „co zawiera cena” i rezerwację bez konta. To są zdania do dopisania, nie przewagi do budowania latami.



| Hard Bike | Kociub | Spider | |
|---|---|---|---|
| czas realizacji na stronie | — | „szybkie terminy” | „na Facebooku” |
| cennik jako strona | ✓ z zestawem w cenie | ✓ | PDF z obrazkami |
| rezerwacja bez konta | — | ✓ | rejestracja u pośrednika |
| opinie Google | 96 | 163 (5,0) | 332 (4,6) |
Jesteś w rynku, a klient o tym nie wie. Oni podają jedną kwotę końcową, Ty robociznę i „zestaw po diagnozie”, więc na forum jedyny zarzut wobec Spidera to „drogo”, choć z liczb wynika coś odwrotnego. To problem komunikacji, nie cennika, i załatwia go jedno zdanie: „serwis widelca od 300 zł robocizny, z zestawem zwykle około 550”. W wizytówce, na stronie i w przypiętym poście.
Strony i profile konkurentów, 12.10.2026. Ceny brutto.
Jeśli coś się tu nie zgadza albo o czymś nie wiem, napisz mi to wprost, chętnie to poprawię. Szczegóły dogadamy na spotkaniu.